Sydney
W pierwszej chwili nie wiedziałam czy całował
mnie, żebym przestała płakać czy była za tym inna motywacja. Naprawdę dziwny
sposób, ale zadziałał. Przestałam płakać, bo po prostu przestałam myśleć. On
mnie całował. Minęły lata zastanawiania się jakby to było i pragnienia tej
chwili, i teraz jego usta były na moich.
A był to taki miękki, czuły pocałunek, który
sięgał do głębi mojej duszy i skradł mi oddech, a potem serce. Ale Kyler zawsze
miał moje serce.
Jego usta musnęły moje raz, potem drugi.
Wciągnęłam głęboki wdech i położyłam ręce na jego talii. Głęboki dźwięk wydobył
się z niego i przeszedł przez każdą część mojego ciała, wywołując serię gęsiej
skórki na mojej skórze. Nacisk na moje usta zwiększył się i jego dłonie zsunęły
się z moich policzków, zanurzając się w moje włosy. Przesunął usta, odchylając
moją głowę, jego zęby ciągnęły za moją dolną wargę, skłaniając moje usta do
otwarcia.
Moje serce tak przyśpieszyło, że myślałam, iż
wyjdzie mi z piersi. Zacisnęłam palce na miękkim materiale jego bluzy i wyrwał
mi się mały jęk, gdy jego język musnął mój. Pocałunek pogłębił się i nigdy
wcześniej nie byłam tak całowana – jakby był spragniony każdego mojego smaku.
Zakręciło mi się w głowie. Ból rozkwitł głęboko we mnie, zaczynając się w sercu
i rozchodząc jak najsłodszy ogień.
Kyler oderwał się, jego ręce znowu przesunęły się
po mojej twarzy, obejmując policzki. Jego wargi muskały moje, jak mówił. –
Teraz rozumiesz?
Ledwo
mogłam oddychać, kiedy otworzyłam oczy. – Co rozumiem?
Przekrzywił
głowę, raz jeszcze zrównując nasze usta. – Ty.
- Ja? – Zadrżałam, gdy
nasze wargi znowu się dotknęły.
- Na to właśnie
zasługujesz. – Pocałował moją dolną wargę i w tej chwili wiedziałam, że
musiałam uderzyć o coś głową i śniłam, bo to nie mogło być prawdziwe. – I na to
– dodał, kładąc ręce na moich barkach. Przyciągnął mnie do siebie, aż byłam tak
ciasno do niego przyciśnięta, że czułam każdy jego cal. – Nie zasługujesz na
to, czego chciałaś w pokoju słonecznym, kochanie.
Jego język wsunął się w moje rozchylone usta, a
ja odwzajemniłam pocałunek jak marzyłam to zrobić przez wiele lat. Jęknął,
przesuwając dłonie na moje biodra. Kiedy znowu uniósł głowę, ciężko dyszałam. –
Na co jeszcze zasługuję?
Uniósł
jeden kącik ust. – Wszystko, kochanie, zasługujesz na wszystko.
Moje serce spuchło tak bardzo, że myślałam, iż
polecę pod sufit, ale wślizgnęło się zmieszanie, grożąc budującemu się we mnie
bąblowi szczęścia. – Kyler, ja… nie rozumiem.
W jego prawym policzku pojawił się dołek, gdy
uśmiech się poszerzył, a moje zrobiło ciężkiego fikołka. – Więc jeszcze tego
nie pojmujesz. Chyba będę musiał cię poduczyć.
Przeszedł przeze mnie dreszcz. Stare przysłowie
„darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby” teraz na mnie wrzeszczało. Idź z
wiatrem, powiedziałam sobie. Po prostu to zrób. Nie wahaj się. Nie schrzań
tego, cokolwiek to jest. Nie chciałam patrzeć do tyłu i żałować, iż moje usta i
nieskończone pytania stanęły mi na drodze. – Poduczyć mnie?
- Mhmmm – mruknął,
ustawiając ciało tak, że przyciskały się nasze biodra. – Kiedy skończę,
całkowicie będziesz rozumieć, co mam na myśli. Sądzę, że zaczniemy z tym
swetrem.
- Swetrem?
Kyler przygryzł moją dolną wargę i wciągnęłam
gwałtownie powietrze. – Lubię ten sweter. Ten kolor ci pasuje. Idealnie. –
Podniósł kosmyk włosów, który opadł na moją pierś i przerzucił go przez moje
ramię. – Ale wiesz, co najbardziej lubię w tym swetrze?
-
Co?
Podniosły się jego rzęsy i przeszyło mnie jego
spojrzenie. Napięcie poruszyło się i zwinęło ciasno w moim wnętrzu. Żar w jego
intensywnym wzroku powiedział mi, że byłam z nim bardzo poza moją ligą. Dołek
zmienił się w znaczący uśmieszek, jak wsunął palce pod rąbek swetra. – Już się
domyśliłaś?
Pokręciłam
głową.
- Hmm… - Ten jego niski pomruk sprawił, że
chciałam położyć go na łopatki. Rozpostarł palce na nagiej skórze mojego
brzucha, a mi utknął oddech w gardle, kiedy przycisnęły się do żeber.
Przekrzywił głowę na bok, marszcząc brwi. – Syd, czy ty nie masz na sobie
biustonosza?
Zanim mogłabym odpowiedzieć, jego dłonie
powędrowały wyżej, aż koniuszki palców musnęły krągłość piersi. – Nie masz.
Bardzo nieprzyzwoite, Syd.
Moje
usta drgnęły. – Nie żebym potrzebowała…
- Nie mów tego. – Jego usta
nakryły moje w długim, palącym pocałunku. – Wracając do swetra.
- Swetra? – powtórzyłam
głupio.
Potaknął i przez chwilę jedynymi dźwiękami w
pokoju było moje walące serce i trzask ognia. – Najlepsza rzecz w tym swetrze,
oprócz faktu, że wyglądasz w nim piekielnie seksownie, jest taka, że on
schodzi.
Och,
gorąca cholera.
Kyler ściągnął sweter i odrzucił go na podłogę.
Teraz było w tym coś o wiele intymniejszego niż wcześniej. Nawet w ciemnym
pokoju czułam się bardziej wyeksponowana. Jego spojrzenie przesunęło się z
mojej twarzy przez gardło na piersi. Czubki stwardniały pod jego wzrokiem.
Zgarnął moje włosy, oprawiając moją klatkę
piersiową ich długimi pasmami. – Teraz kiedy jesteśmy już za swetrem, pogadajmy
o nich. – Jego głos był szorstki i gruby. – Są absolutnie doskonałe.
Gdy tak na mnie patrzył, nigdy w życiu nie byłam
bardziej dumna czy szczęśliwa z moich piersi. Prawdziwa historia.
Pochylił głowę, a końcówki jego włosów
połaskotały moją klatkę piersiową. Jego usta były tak blisko, że myślałam, że
umrę z oczekiwania. Ucałował jedno z małych nacięć i drugie, po czym jego usta
zamknęły się na czubku. Poczułam łomoczące pożądanie. Rozłożył ręce na moich
plecach, jak przeniósł się na drugą pierś i głęboko ssał.
- Doskonałe – powiedział znowu, a jego język
otarł się o stwardniałe czubki, drażniąc je, aż złapałam go za ramiona,
wyginając plecy. Wyprostował się, patrząc na mnie z góry. – Wiesz co jest
następne?
Moja wyobraźnia miała na to wiele odpowiedzi, ale
złapałam palcami brzeg jego bluzy. Moją nagrodą był jego szeroki uśmiech, ten,
który ukazywał dołeczki w obu policzkach. Podniósł ramiona i poszła bluza razem
z koszulką znajdującą się pod nią.
Jego tors wydawał się teraz cudowniejszy niż
zapamiętałam. Kusiły mnie twarde mięśnie klatki piersiowej, zagłębienia brzucha
i calutka złota skóra. Oparłam się o niego, zagryzając wargę,
gdy dotknęła się nasza skóra. Ranki były trochę wrażliwe, ale to było nic w
porównaniu z innymi odczuciami. Przeszedł przeze mnie dreszcz, a on pochylił
głowę do mojego barku. Pocałował go, a uczucie zablokowało mi gardło.
- Szybko się uczysz. Nie
jestem zaskoczony. – Obcałowywał moje gardło, zatrzymując się tuż pod uchem.
Wsunął pomiędzy nas ręce, kciuki przesunęły się po czubkach moich piersi. –
Zawsze byłaś tak cholernie dobra we wszystkim co robisz.
- Nie we wszystkim –
przyznałam z rumieńcem. – To… w tym nie jestem dobra.
Kyler
odsunął się, unosząc jedną brew. – Jesteś w tym wspaniała.
- Nie, nie jestem – roześmiałam
się, czując się trochę głupio. Czasami naprawdę muszę trzymać buzię na kłódkę.
– Jestem tylko… cóż, wiesz, i to było…
- Było tak jak było, bo ten
gnojek nie wiedział, co robi. – Pocałował mnie w czoło. – A zaufaj mi, ja wiem dokładnie,
co robię.
Nie
miałam co do tego żadnych wątpliwości.
Przysunął się o krok, zmuszając mnie do
cofnięcia, dopóki nie uderzyłam w prowizoryczne łóżko, a ciepło ognia
powędrowało po moich plecach. – Co do tych spodni…
-
Co z nimi?
Puścił
oko i niech go szlag, jeśli nie wyglądał przy tym dobrze. – Muszą zejść.
Wzięłam oddech, ale utknął gdzieś w połowie.
Podtrzymując moje spojrzenie, jego palce odnalazły sznurek moich dresów i
odwiązał go ze zdumiewającą szybkością. Znowu w ogóle nie było tak jak w pokoju
słonecznym. Nie było ani grama gniewu w jego spojrzeniu czy działaniach. Było
tylko pobudzenie, uczucie i coś, czego jeszcze bałam się przyznać. I nie było
tak jak z Natem, gdzie było mnóstwo niezręcznego szarpania, pchania, a potem
się skończyło.
To
było wolne, słodkie i idealne.
Boże,
on był idealny.
Kyler zsunął dresy z moich bioder. Przyglądał mi
się, jak z nich wyszłam i byłam tylko w majtkach – ładnych, dzięki Bogu. Musnął
ustami moje czoło, kciukami zahaczając o sznurki wokół moich bioder. – Teraz
już łapiesz?
-
Pragniesz mnie? – Mój głos brzmiał dziwnie.
Zaśmiał się. – Och, byłaś tak blisko, kochanie.
Zaczęłam marszczyć czoło, ale w jednym,
niewiarygodnie gładkim ruchu, moje majtki dołączyły do reszty moich ubrań na
podłodze. – Dobry Boże, gdyby zdejmowanie majtek było dyscypliną olimpijską,
miałbyś złoty medal.
Jego następny śmiech był głęboki. – Dyscyplina
liczy się tylko wtedy, kiedy jest czymś, co naprawdę chcesz wygrać. – Potem
odsunął się, przesuwając po mnie spojrzeniem w sposób, przez który chciałam
jednocześnie schować się i pozwolić mu patrzeć, ile zechce. – Jesteś piękna,
Sydney. Wiesz o tym? Jesteś taka piękna, a nawet o tym nie wiesz.
Poczułam gulę w gardle. Nim mogłabym zacząć
ryczeć i całkowicie zabić tę chwilę, sięgnęłam do guzika jego spodni, ale
złapał mnie za nadgarstek. Uniosłam brwi.
Potrząsnął głową. – Nadal cię uczę, Syd.
- Och? – Drażliwy ton jego głosu był
rozluźniający, tyle że ja byłam kompletnie naga, a moja skóra płonęła z wielu
różnych powodów. Nigdy nie byłam tak naga przy facecie, nawet przy Nacie. Kiedy
ten jeden raz uprawialiśmy seks, byłam toples, a spódnica była podniesiona. To
tyle.
Ale teraz nie mam jak się schować. Myślałam, że
będzie mi bardziej niezręcznie, ale gdy błądziło po mnie jego spojrzenie,
zatrzymując się na dłużej na niektórych obszarach, czułam się jak stojąca przed
nim bogini.
Biorąc mnie za rękę pociągnął koce za mnie. W
chwili, kiedy położyłam na nich plecy, każdy mięsień zamarł, jak na niego
patrzyłam. Moje gardło wydawało się zamknąć i chociaż powinnam czuć ciepło,
wewnątrz byłam lodowata. Gdzie poszła moja seksowna bogini? Uciekła w cholerne
wzgórza.
Kyler nachylał się nade mną, podpierając się na
ręce obok mojej głowy. Jego ciało nie dotykało mojego i wciąż był w połowie
ubrany, ale wiedziałam, gdzie to zmierzało. To było to, czego chciałam –
chciałam od tak dawna – ale miałam w tym tak mało doświadczenia i nie
zniosłabym tego, gdyby Kyler odkrył, że jestem tak oziębła, jak twierdził Nate.
I pomyśleć, że Kyler skończył ze złamanym nosem
na nic.
- Hej – odezwał się, delikatnie dotykając mojego
policzka. – Jesteś tam?
Kyler wpatrywał się we mnie uważnie. – Nie musimy
nic robić, Syd. Możemy w tej chwili przestać, jeśli tego chcesz.
Przeklinając siebie za bycie taką idiotką,
przełknęłam ślinę. – Nie. Nie, nie chcę przestawać.
Położył rękę na moim ramieniu, a na ten kontakt
podskoczyło moje ciało. Podniósł wzrok i nic nie powiedział. Zamiast tego,
przybliżył do mnie usta. Pocałunek był powolny i łagodny, i nie kończył się,
dopóki napięcie nie wypłynęło z mięśni moich ramion, a potem nóg. Rozbudował
się inny rodzaj napięcia, przemieniając moją krew w roztopioną lawę. Moja ręka
drżała, kiedy położyłam ją na twardym mięśniu jego brzucha.
-
Dobrze – powiedział zachrypniętym głosem. – Lubię, kiedy mnie dotykasz.
I ja lubiłam go dotykać. Badając kształty jego
mięśni, zachwycałam się tym, jak była gładka i napięta jego skóra.
Bieganie
dobrze robiło skórze.
Przeciągnęłam rękami po jego torsie i szerokich
barkach. Jego mięśnie naprężyły się pod moim dotykiem. Opadła na mnie jego
waga, centymetr po udręczonym centymetrze, aż moje nogi były zaplątane z jego.
Materiał jego dżinsów na mojej nagiej skórze wywołał słodkie uczucie. Uniosłam
biodra, a on jęknął tak, że pragnęłam więcej. Jego tułów przyciskał się do mnie
i mogłam go wyczuć.
Wargi Kylera opuściły moje i zanim mogłabym
zacząć opłakiwać ich stratę, znalazły się na moim gardle, podążając gorącą
ścieżką do mojej klatki piersiowej. Nie śpieszył się tam, jego dłonie i usta
pozostawiły mnie bez tchu. Poruszyłam się, wbijając palce w jego plecy. A potem
poszedł dalej na południe, przebiegając ustami po moim brzuchu, wokół pępka i
zatrzymując się na biodrze.
- Zaczynasz już rozumieć? –
zapytał, uśmiechając się, jak wsunął dłoń pod moje biodra, lekko mnie
podnosząc.
- Tak… tak sądzę –
odparłam, obserwując cienie tańczące po jego twarzy. Gęsia skóra przeszła po
mojej skórze, jak opuścił rzęsy. Jedną ręką delikatnie rozłożył moje nogi.
Walczyłam z pragnieniem, żeby je zamknąć, gdy wydał najseksowniejszy dźwięk
znany człowiekowi.
- Muszę to zrobić –
powiedział i wiedziałam, co miał na myśli. Spojrzał na mnie, prosząc o
pozwolenie. – Naprawdę muszę to zrobić, kochanie.
- Przeszyło mnie pożądanie,
ale także niepokój. – Ja nie… to znaczy, nikt wcześniej tego nie zrobił.
- Wiem. – Brzmiał dumnie i zaborczo. – Będzie
wspaniale. Obiecuję.
Skinęłam głową i położyłam głowę na kocu.
Wiedziałam, czego oczekiwać. Nie byłam tak naiwna czy głupia, ale kiedy
poczułam muskający mnie jego palec, niemal doszłam już wtedy od leciutkiego
dotyku. Muśnięcie jednego palca i moje ciało zaczęło drżeć, a biodra podniosły
się, żeby spotkać z jego dotykiem.
- Taka wrażliwa – mruknął, wsuwając jeden palec
do środka, powodując, że wygięłam plecy, gdy krzyk wydobył się z mojego gardła.
Potem zniżył głowę i już w ogóle nie leżałam na
pokryciach. Lekki zarost na jego szczęce ocierał się o wnętrze moich ud. Całe
moje ciało zesztywniało, a zmysły przeciążyły tę chwilę, kiedy jego usta
dotknęły mnie tam w możliwie najsłodszym pocałunku.
- Rozumiesz to? – spytał po raz kolejny.
Wbiłam palce w koc, gdy zrobił coś prawdziwie
nikczemnego swoim palcem. – Kyler…
- Nie zasługujesz na bycie pieprzoną jak
jednonocna przygoda. – Pocałował wnętrze mojego uda, a ja rozpłynęłam się. –
Zasługujesz na przyjemność. Powinno chodzić o ciebie, zawsze o ciebie.
Po czym jego usta znowu znajdowały się na mnie,
język i palce. Przyjemność mocno zacisnęła się, a pierwsze uderzenie było
słodkie i ostre. Bezwstydnie poruszałam biodrami przy tym co robił, a jego
warknięcie aprobaty posłało mnie skraj. Moje ciało roztrzaskało się,
rozszczepiając na milion malutkich kawałków, kiedy wykrzykiwałam jego imię w
sposób, którego potem mogę się wstydzić. To była najbardziej niesamowita,
najbardziej kompletna rzecz, jaką kiedykolwiek czułam. Czułam się, jakbym w tym
samym czasie latała i spadała.
Przetrwał burzę, nie zatrzymując się, dopóki nie
przeszło przeze mnie ostatnie drżenie i mój oddech zaczął wracać do normy.
Znowu pocałował mnie w udo, po czym podniósł się nade mną, kładąc dłonie po obu
stronach mojej głowy. Otworzyłam oczy, oszołomiona.
Jego uśmiech był po części zadowolony. –
Powiedziałem, że będzie wspaniale.
- To było… całkowicie wspaniałe. – Wyciągnęłam
rękę, przesuwając palcami po jego szczęce, potem po gardle i klatce piersiowej.
Opuściłam wzrok i zobaczyłam wypukłość w jego
spodniach. Posunęłam rękę przez jego brzuch, ale złapał mnie za nadgarstek,
zanim mogłabym sięgnąć tego, czego chciałam i obrócił się na bok. Odwróciłam do
niego głowę, skonsternowana. – Czy nie chcesz…?
Podniósł
brwi.
Gorąco zalało moją twarz, co było bardzo głupie,
biorąc pod uwagę, co dopiero co zrobił. – Nie chcesz iść dalej? Chodzi mi o to,
że nie doszedłeś i… - I po prostu chciałam przestać gadać. To było takie
żenujące.
Kyler zachichotał, biorąc mnie w ramiona,
dopasowując moje plecy do jego klatki piersiowej i czułam go, wciąż
posiadającego silną erekcję. – Wszystko okej. Chodziło o ciebie.
- Nie wygląda na to, by
było „okej”. – Poruszyłam tyłkiem, a on jęknął. Uśmiech rozciągnął moje usta. –
Widzisz?
- Ta, widzę i czuję.
Odchyliłam głowę, żeby móc go widzieć i
przygryzłam wargę, mając nadzieję, że moje następne pytanie nie będzie brzmiało
niesamowicie głupio. – Nie chcesz?
- Nie chcę? – Niedowierzenie zabarwiło jego głos.
Ręka opadła na moją talię, gdy pchnął biodrami do przodu, przylegając do mojego
tyłka w sposób, który sprawił, że znowu byłam cała obolała. – Nie pragnę
niczego bardziej niż wejścia w ciebie i zostania tam.
Po
moim kręgosłupie przeszedł dreszcz. – Więc dlaczego tego nie robisz?
Odsunął moje włosy z policzka, zakładając je za
ucho. – Chciałem zrobić to dla ciebie i… cóż, zazwyczaj nie robię tego z innymi
dziewczynami.
Zakłuło mnie w brzuchu na wspomnienie innych
dziewczyn, ale zignorowałam to. – Czy ty się rumienisz?
- Nie – burknął. – Ja się
nie rumienię.
- Aha, więc muszą to być
cienie. – Założyłam ręce na piersiach. – Więc tego nie robisz? Bo wyglądało na
to, że miałeś z tym wiele doświadczenia.
Znowu
się zaśmiał, jak usiadł, sięgając po koc. Położył go na nas, otaczając mnie
nim. – Nie powiedziałem, że nigdy tego nie
zrobiłem.
Brałam to pod uwagę. Było parę dziewczyn, z
którymi umawiał się jakiś czas. Mogłam sobie wyobrazić, że robił to z nimi, ale
to wciąż nie odpowiadało, dlaczego nie poszedł ze mną dalej. Chciałabym, żeby
mój mózg się zamknął, ponieważ zaczynał działać mi na nerwy.
Ręka Kylera otoczyła moją talię. – Chcę, Syd.
Naprawdę chcę. Więc przestań zapełniać głowę bzdurami. Po prostu chciałem to
zrobić dla ciebie – przerwał, przyciskając usta do mojego policzka. – I jest
ten fakt, że prezerwatywy są na górze, a chodzenie będzie teraz dla mnie
trudne.
Zachichotałam,
nie mogąc się powstrzymać. – Jestem na tabletce.
Jęknął.
– Bardzo nie pomagasz.
- Zawsze używasz
prezerwatyw, prawda? Proszę, powiedz mi, że używałeś prezerwatyw.
- Nigdy nie nie
użyłem prezerwatywy.
Spłynęła
na mnie ulga. – Więc…
-
Syd, kochanie, dobijasz mnie.
Uśmiechnęłam się, obracając na plecy. – Są inne
rzeczy, które mogę zrobić, wiesz. Robiłam inne rzeczy.
Jego tors gwałtownie się uniósł i znieruchomiał.
– Nie jesteś mi nic winna, Syd. Nie dlatego to zrobiłem.
Pomyślałam o kilku razach, kiedy to ja robiłam przyjemność
chłopakowi. Wszystkie były z Nate’em przez te lata w liceum. Zrobiłam to, bo
wydawało mi się, że muszę albo Nate odejdzie. Strasznie głupia rzecz do
zamartwiania i szczerze byłoby mi lepiej, gdyby to zrobił, ale to nie miało nic
do rzeczy. Nie byłam pewna czy zrobię to tak dobrze, jak inni, ale to nie było
dlatego, że byłam coś winna Kylerowi.
Przewracając się na bok, odchyliłam głowę i
spotkałam jego wzrok. Koc zsunął się z moich ramion, ale ledwo co to
zauważyłam. – Chcę to zrobić. Nie dlatego, że wydaje mi się, że muszę, ale
dlatego, że chcę.
Mięsień poruszył się w jego szczęce, gdy uniósł
się na jednym ramieniu i pomyślałam, że może ucieknie. Biorąc głęboki wdech i
zbierając odwagę, zanim mogłabym ją stracić, położyłam rękę między jego nogami
i go objęłam. Jego ciało drgnęło, jakby był
zszokowany.
Zmusiłam oczy do podniesienia się, patrząc w jego. – Zamierzasz mi odmówić?
Jego oczy wyglądały na prawie czarne i minęła
wieczność zanim sięgnął na dół, kładąc rękę na mojej. Nic nie powiedział, ale
wysunął biodra do przodu, przyciskając się do mojej dłoni.
To była dla mnie wystarczająca odpowiedź.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz