sobota, 15 marca 2014

Rozdział 14

Sydney

W pierwszej chwili nie wiedziałam czy całował mnie, żebym przestała płakać czy była za tym inna motywacja. Naprawdę dziwny sposób, ale zadziałał. Przestałam płakać, bo po prostu przestałam myśleć. On mnie całował. Minęły lata zastanawiania się jakby to było i pragnienia tej chwili, i teraz jego usta były na moich.

A był to taki miękki, czuły pocałunek, który sięgał do głębi mojej duszy i skradł mi oddech, a potem serce. Ale Kyler zawsze miał moje serce.

Jego usta musnęły moje raz, potem drugi. Wciągnęłam głęboki wdech i położyłam ręce na jego talii. Głęboki dźwięk wydobył się z niego i przeszedł przez każdą część mojego ciała, wywołując serię gęsiej skórki na mojej skórze. Nacisk na moje usta zwiększył się i jego dłonie zsunęły się z moich policzków, zanurzając się w moje włosy. Przesunął usta, odchylając moją głowę, jego zęby ciągnęły za moją dolną wargę, skłaniając moje usta do otwarcia.

Moje serce tak przyśpieszyło, że myślałam, iż wyjdzie mi z piersi. Zacisnęłam palce na miękkim materiale jego bluzy i wyrwał mi się mały jęk, gdy jego język musnął mój. Pocałunek pogłębił się i nigdy wcześniej nie byłam tak całowana – jakby był spragniony każdego mojego smaku. Zakręciło mi się w głowie. Ból rozkwitł głęboko we mnie, zaczynając się w sercu i rozchodząc jak najsłodszy ogień.

Kyler oderwał się, jego ręce znowu przesunęły się po mojej twarzy, obejmując policzki. Jego wargi muskały moje, jak mówił. – Teraz rozumiesz?

Ledwo mogłam oddychać, kiedy otworzyłam oczy. – Co rozumiem?

Przekrzywił głowę, raz jeszcze zrównując nasze usta. – Ty.

-  Ja? – Zadrżałam, gdy nasze wargi znowu się dotknęły.

-       Na to właśnie zasługujesz. – Pocałował moją dolną wargę i w tej chwili wiedziałam, że musiałam uderzyć o coś głową i śniłam, bo to nie mogło być prawdziwe. – I na to – dodał, kładąc ręce na moich barkach. Przyciągnął mnie do siebie, aż byłam tak ciasno do niego przyciśnięta, że czułam każdy jego cal. – Nie zasługujesz na to, czego chciałaś w pokoju słonecznym, kochanie.

Jego język wsunął się w moje rozchylone usta, a ja odwzajemniłam pocałunek jak marzyłam to zrobić przez wiele lat. Jęknął, przesuwając dłonie na moje biodra. Kiedy znowu uniósł głowę, ciężko dyszałam. – Na co jeszcze zasługuję?

Uniósł jeden kącik ust. – Wszystko, kochanie, zasługujesz na wszystko.

Moje serce spuchło tak bardzo, że myślałam, iż polecę pod sufit, ale wślizgnęło się zmieszanie, grożąc budującemu się we mnie bąblowi szczęścia. – Kyler, ja… nie rozumiem.

W jego prawym policzku pojawił się dołek, gdy uśmiech się poszerzył, a moje zrobiło ciężkiego fikołka. – Więc jeszcze tego nie pojmujesz. Chyba będę musiał cię poduczyć.

Przeszedł przeze mnie dreszcz. Stare przysłowie „darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby” teraz na mnie wrzeszczało. Idź z wiatrem, powiedziałam sobie. Po prostu to zrób. Nie wahaj się. Nie schrzań tego, cokolwiek to jest. Nie chciałam patrzeć do tyłu i żałować, iż moje usta i nieskończone pytania stanęły mi na drodze. – Poduczyć mnie?

-       Mhmmm – mruknął, ustawiając ciało tak, że przyciskały się nasze biodra. – Kiedy skończę, całkowicie będziesz rozumieć, co mam na myśli. Sądzę, że zaczniemy z tym swetrem.

-  Swetrem?

Kyler przygryzł moją dolną wargę i wciągnęłam gwałtownie powietrze. – Lubię ten sweter. Ten kolor ci pasuje. Idealnie. – Podniósł kosmyk włosów, który opadł na moją pierś i przerzucił go przez moje ramię. – Ale wiesz, co najbardziej lubię w tym swetrze?

- Co?

Podniosły się jego rzęsy i przeszyło mnie jego spojrzenie. Napięcie poruszyło się i zwinęło ciasno w moim wnętrzu. Żar w jego intensywnym wzroku powiedział mi, że byłam z nim bardzo poza moją ligą. Dołek zmienił się w znaczący uśmieszek, jak wsunął palce pod rąbek swetra. – Już się domyśliłaś?

Pokręciłam głową.

- Hmm… - Ten jego niski pomruk sprawił, że chciałam położyć go na łopatki. Rozpostarł palce na nagiej skórze mojego brzucha, a mi utknął oddech w gardle, kiedy przycisnęły się do żeber. Przekrzywił głowę na bok, marszcząc brwi. – Syd, czy ty nie masz na sobie biustonosza?

Zanim mogłabym odpowiedzieć, jego dłonie powędrowały wyżej, aż koniuszki palców musnęły krągłość piersi. – Nie masz. Bardzo nieprzyzwoite, Syd.

Moje usta drgnęły. – Nie żebym potrzebowała…

-       Nie mów tego. – Jego usta nakryły moje w długim, palącym pocałunku. – Wracając do swetra.

-  Swetra? – powtórzyłam głupio.

Potaknął i przez chwilę jedynymi dźwiękami w pokoju było moje walące serce i trzask ognia. – Najlepsza rzecz w tym swetrze, oprócz faktu, że wyglądasz w nim piekielnie seksownie, jest taka, że on schodzi.

Och, gorąca cholera.

Kyler ściągnął sweter i odrzucił go na podłogę. Teraz było w tym coś o wiele intymniejszego niż wcześniej. Nawet w ciemnym pokoju czułam się bardziej wyeksponowana. Jego spojrzenie przesunęło się z mojej twarzy przez gardło na piersi. Czubki stwardniały pod jego wzrokiem.

Zgarnął moje włosy, oprawiając moją klatkę piersiową ich długimi pasmami. – Teraz kiedy jesteśmy już za swetrem, pogadajmy o nich. – Jego głos był szorstki i gruby. – Są absolutnie doskonałe.

Gdy tak na mnie patrzył, nigdy w życiu nie byłam bardziej dumna czy szczęśliwa z moich piersi. Prawdziwa historia.

Pochylił głowę, a końcówki jego włosów połaskotały moją klatkę piersiową. Jego usta były tak blisko, że myślałam, że umrę z oczekiwania. Ucałował jedno z małych nacięć i drugie, po czym jego usta zamknęły się na czubku. Poczułam łomoczące pożądanie. Rozłożył ręce na moich plecach, jak przeniósł się na drugą pierś i głęboko ssał.

- Doskonałe – powiedział znowu, a jego język otarł się o stwardniałe czubki, drażniąc je, aż złapałam go za ramiona, wyginając plecy. Wyprostował się, patrząc na mnie z góry. – Wiesz co jest następne?

Moja wyobraźnia miała na to wiele odpowiedzi, ale złapałam palcami brzeg jego bluzy. Moją nagrodą był jego szeroki uśmiech, ten, który ukazywał dołeczki w obu policzkach. Podniósł ramiona i poszła bluza razem z koszulką znajdującą się pod nią.

Jego tors wydawał się teraz cudowniejszy niż zapamiętałam. Kusiły mnie twarde mięśnie klatki piersiowej, zagłębienia brzucha i calutka złota skóra. Oparłam się o niego, zagryzając wargę, gdy dotknęła się nasza skóra. Ranki były trochę wrażliwe, ale to było nic w porównaniu z innymi odczuciami. Przeszedł przeze mnie dreszcz, a on pochylił głowę do mojego barku. Pocałował go, a uczucie zablokowało mi gardło.

-       Szybko się uczysz. Nie jestem zaskoczony. – Obcałowywał moje gardło, zatrzymując się tuż pod uchem. Wsunął pomiędzy nas ręce, kciuki przesunęły się po czubkach moich piersi. – Zawsze byłaś tak cholernie dobra we wszystkim co robisz.

-  Nie we wszystkim – przyznałam z rumieńcem. – To… w tym nie jestem dobra.

Kyler odsunął się, unosząc jedną brew. – Jesteś w tym wspaniała.

-       Nie, nie jestem – roześmiałam się, czując się trochę głupio. Czasami naprawdę muszę trzymać buzię na kłódkę. – Jestem tylko… cóż, wiesz, i to było…

-       Było tak jak było, bo ten gnojek nie wiedział, co robi. – Pocałował mnie w czoło. – A zaufaj mi, ja wiem dokładnie, co robię.

Nie miałam co do tego żadnych wątpliwości.

Przysunął się o krok, zmuszając mnie do cofnięcia, dopóki nie uderzyłam w prowizoryczne łóżko, a ciepło ognia powędrowało po moich plecach. – Co do tych spodni…

- Co z nimi?

Puścił oko i niech go szlag, jeśli nie wyglądał przy tym dobrze. – Muszą zejść.

Wzięłam oddech, ale utknął gdzieś w połowie. Podtrzymując moje spojrzenie, jego palce odnalazły sznurek moich dresów i odwiązał go ze zdumiewającą szybkością. Znowu w ogóle nie było tak jak w pokoju słonecznym. Nie było ani grama gniewu w jego spojrzeniu czy działaniach. Było tylko pobudzenie, uczucie i coś, czego jeszcze bałam się przyznać. I nie było tak jak z Natem, gdzie było mnóstwo niezręcznego szarpania, pchania, a potem się skończyło.

To było wolne, słodkie i idealne.

Boże, on był idealny.

Kyler zsunął dresy z moich bioder. Przyglądał mi się, jak z nich wyszłam i byłam tylko w majtkach – ładnych, dzięki Bogu. Musnął ustami moje czoło, kciukami zahaczając o sznurki wokół moich bioder. – Teraz już łapiesz?

- Pragniesz mnie? – Mój głos brzmiał dziwnie.

Zaśmiał się. – Och, byłaś tak blisko, kochanie.

Zaczęłam marszczyć czoło, ale w jednym, niewiarygodnie gładkim ruchu, moje majtki dołączyły do reszty moich ubrań na podłodze. – Dobry Boże, gdyby zdejmowanie majtek było dyscypliną olimpijską, miałbyś złoty medal.

Jego następny śmiech był głęboki. – Dyscyplina liczy się tylko wtedy, kiedy jest czymś, co naprawdę chcesz wygrać. – Potem odsunął się, przesuwając po mnie spojrzeniem w sposób, przez który chciałam jednocześnie schować się i pozwolić mu patrzeć, ile zechce. – Jesteś piękna, Sydney. Wiesz o tym? Jesteś taka piękna, a nawet o tym nie wiesz.

Poczułam gulę w gardle. Nim mogłabym zacząć ryczeć i całkowicie zabić tę chwilę, sięgnęłam do guzika jego spodni, ale złapał mnie za nadgarstek. Uniosłam brwi.

Potrząsnął głową. – Nadal cię uczę, Syd.

- Och? – Drażliwy ton jego głosu był rozluźniający, tyle że ja byłam kompletnie naga, a moja skóra płonęła z wielu różnych powodów. Nigdy nie byłam tak naga przy facecie, nawet przy Nacie. Kiedy ten jeden raz uprawialiśmy seks, byłam toples, a spódnica była podniesiona. To tyle.

Ale teraz nie mam jak się schować. Myślałam, że będzie mi bardziej niezręcznie, ale gdy błądziło po mnie jego spojrzenie, zatrzymując się na dłużej na niektórych obszarach, czułam się jak stojąca przed nim bogini.

Biorąc mnie za rękę pociągnął koce za mnie. W chwili, kiedy położyłam na nich plecy, każdy mięsień zamarł, jak na niego patrzyłam. Moje gardło wydawało się zamknąć i chociaż powinnam czuć ciepło, wewnątrz byłam lodowata. Gdzie poszła moja seksowna bogini? Uciekła w cholerne wzgórza.

Kyler nachylał się nade mną, podpierając się na ręce obok mojej głowy. Jego ciało nie dotykało mojego i wciąż był w połowie ubrany, ale wiedziałam, gdzie to zmierzało. To było to, czego chciałam – chciałam od tak dawna – ale miałam w tym tak mało doświadczenia i nie zniosłabym tego, gdyby Kyler odkrył, że jestem tak oziębła, jak twierdził Nate.

I pomyśleć, że Kyler skończył ze złamanym nosem na nic.

- Hej – odezwał się, delikatnie dotykając mojego policzka. – Jesteś tam?

Skinęłam głową.

Kyler wpatrywał się we mnie uważnie. – Nie musimy nic robić, Syd. Możemy w tej chwili przestać, jeśli tego chcesz.

Przeklinając siebie za bycie taką idiotką, przełknęłam ślinę. – Nie. Nie, nie chcę przestawać.

Położył rękę na moim ramieniu, a na ten kontakt podskoczyło moje ciało. Podniósł wzrok i nic nie powiedział. Zamiast tego, przybliżył do mnie usta. Pocałunek był powolny i łagodny, i nie kończył się, dopóki napięcie nie wypłynęło z mięśni moich ramion, a potem nóg. Rozbudował się inny rodzaj napięcia, przemieniając moją krew w roztopioną lawę. Moja ręka drżała, kiedy położyłam ją na twardym mięśniu jego brzucha.

- Dobrze – powiedział zachrypniętym głosem. – Lubię, kiedy mnie dotykasz.

I ja lubiłam go dotykać. Badając kształty jego mięśni, zachwycałam się tym, jak była gładka i napięta jego skóra.

Bieganie dobrze robiło skórze.

Przeciągnęłam rękami po jego torsie i szerokich barkach. Jego mięśnie naprężyły się pod moim dotykiem. Opadła na mnie jego waga, centymetr po udręczonym centymetrze, aż moje nogi były zaplątane z jego. Materiał jego dżinsów na mojej nagiej skórze wywołał słodkie uczucie. Uniosłam biodra, a on jęknął tak, że pragnęłam więcej. Jego tułów przyciskał się do mnie i mogłam go wyczuć.

Wargi Kylera opuściły moje i zanim mogłabym zacząć opłakiwać ich stratę, znalazły się na moim gardle, podążając gorącą ścieżką do mojej klatki piersiowej. Nie śpieszył się tam, jego dłonie i usta pozostawiły mnie bez tchu. Poruszyłam się, wbijając palce w jego plecy. A potem poszedł dalej na południe, przebiegając ustami po moim brzuchu, wokół pępka i zatrzymując się na biodrze.

-       Zaczynasz już rozumieć? – zapytał, uśmiechając się, jak wsunął dłoń pod moje biodra, lekko mnie podnosząc.

-       Tak… tak sądzę – odparłam, obserwując cienie tańczące po jego twarzy. Gęsia skóra przeszła po mojej skórze, jak opuścił rzęsy. Jedną ręką delikatnie rozłożył moje nogi. Walczyłam z pragnieniem, żeby je zamknąć, gdy wydał najseksowniejszy dźwięk znany człowiekowi.

-       Muszę to zrobić – powiedział i wiedziałam, co miał na myśli. Spojrzał na mnie, prosząc o pozwolenie. – Naprawdę muszę to zrobić, kochanie.

-       Przeszyło mnie pożądanie, ale także niepokój. – Ja nie… to znaczy, nikt wcześniej tego nie zrobił.

- Wiem. – Brzmiał dumnie i zaborczo. – Będzie wspaniale. Obiecuję.

Skinęłam głową i położyłam głowę na kocu. Wiedziałam, czego oczekiwać. Nie byłam tak naiwna czy głupia, ale kiedy poczułam muskający mnie jego palec, niemal doszłam już wtedy od leciutkiego dotyku. Muśnięcie jednego palca i moje ciało zaczęło drżeć, a biodra podniosły się, żeby spotkać z jego dotykiem.

- Taka wrażliwa – mruknął, wsuwając jeden palec do środka, powodując, że wygięłam plecy, gdy krzyk wydobył się z mojego gardła.

Potem zniżył głowę i już w ogóle nie leżałam na pokryciach. Lekki zarost na jego szczęce ocierał się o wnętrze moich ud. Całe moje ciało zesztywniało, a zmysły przeciążyły tę chwilę, kiedy jego usta dotknęły mnie tam w możliwie najsłodszym pocałunku.

- Rozumiesz to? – spytał po raz kolejny.

Wbiłam palce w koc, gdy zrobił coś prawdziwie nikczemnego swoim palcem. – Kyler…

- Nie zasługujesz na bycie pieprzoną jak jednonocna przygoda. – Pocałował wnętrze mojego uda, a ja rozpłynęłam się. – Zasługujesz na przyjemność. Powinno chodzić o ciebie, zawsze o ciebie.

Po czym jego usta znowu znajdowały się na mnie, język i palce. Przyjemność mocno zacisnęła się, a pierwsze uderzenie było słodkie i ostre. Bezwstydnie poruszałam biodrami przy tym co robił, a jego warknięcie aprobaty posłało mnie skraj. Moje ciało roztrzaskało się, rozszczepiając na milion malutkich kawałków, kiedy wykrzykiwałam jego imię w sposób, którego potem mogę się wstydzić. To była najbardziej niesamowita, najbardziej kompletna rzecz, jaką kiedykolwiek czułam. Czułam się, jakbym w tym samym czasie latała i spadała.

Przetrwał burzę, nie zatrzymując się, dopóki nie przeszło przeze mnie ostatnie drżenie i mój oddech zaczął wracać do normy. Znowu pocałował mnie w udo, po czym podniósł się nade mną, kładąc dłonie po obu stronach mojej głowy. Otworzyłam oczy, oszołomiona.

Jego uśmiech był po części zadowolony. – Powiedziałem, że będzie wspaniale.

- To było… całkowicie wspaniałe. – Wyciągnęłam rękę, przesuwając palcami po jego szczęce, potem po gardle i klatce piersiowej. Opuściłam wzrok i zobaczyłam wypukłość w jego spodniach. Posunęłam rękę przez jego brzuch, ale złapał mnie za nadgarstek, zanim mogłabym sięgnąć tego, czego chciałam i obrócił się na bok. Odwróciłam do niego głowę, skonsternowana. – Czy nie chcesz…?

Podniósł brwi.

Gorąco zalało moją twarz, co było bardzo głupie, biorąc pod uwagę, co dopiero co zrobił. – Nie chcesz iść dalej? Chodzi mi o to, że nie doszedłeś i… - I po prostu chciałam przestać gadać. To było takie żenujące.

Kyler zachichotał, biorąc mnie w ramiona, dopasowując moje plecy do jego klatki piersiowej i czułam go, wciąż posiadającego silną erekcję. – Wszystko okej. Chodziło o ciebie.

-       Nie wygląda na to, by było „okej”. – Poruszyłam tyłkiem, a on jęknął. Uśmiech rozciągnął moje usta. – Widzisz?

-  Ta, widzę i czuję.

Odchyliłam głowę, żeby móc go widzieć i przygryzłam wargę, mając nadzieję, że moje następne pytanie nie będzie brzmiało niesamowicie głupio. – Nie chcesz?

- Nie chcę? – Niedowierzenie zabarwiło jego głos. Ręka opadła na moją talię, gdy pchnął biodrami do przodu, przylegając do mojego tyłka w sposób, który sprawił, że znowu byłam cała obolała. – Nie pragnę niczego bardziej niż wejścia w ciebie i zostania tam.

Po moim kręgosłupie przeszedł dreszcz. – Więc dlaczego tego nie robisz?

Odsunął moje włosy z policzka, zakładając je za ucho. – Chciałem zrobić to dla ciebie i… cóż, zazwyczaj nie robię tego z innymi dziewczynami.

Zakłuło mnie w brzuchu na wspomnienie innych dziewczyn, ale zignorowałam to. – Czy ty się rumienisz?

-  Nie – burknął. – Ja się nie rumienię.

-       Aha, więc muszą to być cienie. – Założyłam ręce na piersiach. – Więc tego nie robisz? Bo wyglądało na to, że miałeś z tym wiele doświadczenia.

Znowu się zaśmiał, jak usiadł, sięgając po koc. Położył go na nas, otaczając mnie nim. – Nie powiedziałem, że nigdy tego nie zrobiłem.

Brałam to pod uwagę. Było parę dziewczyn, z którymi umawiał się jakiś czas. Mogłam sobie wyobrazić, że robił to z nimi, ale to wciąż nie odpowiadało, dlaczego nie poszedł ze mną dalej. Chciałabym, żeby mój mózg się zamknął, ponieważ zaczynał działać mi na nerwy.

Ręka Kylera otoczyła moją talię. – Chcę, Syd. Naprawdę chcę. Więc przestań zapełniać głowę bzdurami. Po prostu chciałem to zrobić dla ciebie – przerwał, przyciskając usta do mojego policzka. – I jest ten fakt, że prezerwatywy są na górze, a chodzenie będzie teraz dla mnie trudne.

Zachichotałam, nie mogąc się powstrzymać. – Jestem na tabletce.

Jęknął. – Bardzo nie pomagasz.

-       Zawsze używasz prezerwatyw, prawda? Proszę, powiedz mi, że używałeś prezerwatyw.

-  Nigdy nie nie użyłem prezerwatywy.

Spłynęła na mnie ulga. – Więc…

- Syd, kochanie, dobijasz mnie.

Uśmiechnęłam się, obracając na plecy. – Są inne rzeczy, które mogę zrobić, wiesz. Robiłam inne rzeczy.

Jego tors gwałtownie się uniósł i znieruchomiał. – Nie jesteś mi nic winna, Syd. Nie dlatego to zrobiłem.

Pomyślałam o kilku razach, kiedy to ja robiłam przyjemność chłopakowi. Wszystkie były z Nate’em przez te lata w liceum. Zrobiłam to, bo wydawało mi się, że muszę albo Nate odejdzie. Strasznie głupia rzecz do zamartwiania i szczerze byłoby mi lepiej, gdyby to zrobił, ale to nie miało nic do rzeczy. Nie byłam pewna czy zrobię to tak dobrze, jak inni, ale to nie było dlatego, że byłam coś winna Kylerowi.

Przewracając się na bok, odchyliłam głowę i spotkałam jego wzrok. Koc zsunął się z moich ramion, ale ledwo co to zauważyłam. – Chcę to zrobić. Nie dlatego, że wydaje mi się, że muszę, ale dlatego, że chcę.

Mięsień poruszył się w jego szczęce, gdy uniósł się na jednym ramieniu i pomyślałam, że może ucieknie. Biorąc głęboki wdech i zbierając odwagę, zanim mogłabym ją stracić, położyłam rękę między jego nogami i go objęłam. Jego ciało drgnęło, jakby był zszokowany. Zmusiłam oczy do podniesienia się, patrząc w jego. – Zamierzasz mi odmówić?

Jego oczy wyglądały na prawie czarne i minęła wieczność zanim sięgnął na dół, kładąc rękę na mojej. Nic nie powiedział, ale wysunął biodra do przodu, przyciskając się do mojej dłoni.

To była dla mnie wystarczająca odpowiedź.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz