sobota, 15 marca 2014

Rozdział 17

Sydney

Moje ciało bolało we wszystkich właściwych miejscach w naprawdę, naprawdę wspaniały i nieznany mi sposób. Boże, teraz rozumiałam dlaczego wszyscy tak świrowali na punkcie seksu. To co zrobiliśmy było niesamowite. Nie byłam tak naiwna, żeby myśleć iż zawsze było tak super, ale nigdy wcześniej nie czułam się w ten sposób, nigdy tak nie doszłam tak mocno i nie czułam się tak –Boże, nie mogę uwierzyć, że o tym myślę – pełna i kompletna.

Nie miałam pojęcia, że seks może być tak dobry.

Trwało wieki zanim moje serce zwolniło i wiedziałam, że to samo odczuwa Kyler, ponieważ kiedy się odwrócił na plecy pociągnął mnie za sobą. Leżałam w połowie na nim. Jedno ramię i noga przerzuciłam przez jego ciało, a mój policzek ułożyłam nad jego sercem. Pozostaliśmy tak, jego ręka zataczała powolne koła na dolnej części moich pleców. Przytuliłam się do niego tak bardzo jak tylko mogłam, bardziej niż mogłam to sobie wyobrazić.

Wszystko wydawało się nierealne. Leżenie obok płonącego ognia w kominku w śnieżny dzień po zrobieniu czegoś wspaniałego. Ile romansów opisuje seks przy kominku? Więcej niż mogłabym zliczyć. Prawie się roześmiałam, ale…

Ale Kyler jeszcze się nie odezwał.

Otwierając oczy, obserwowałam jak płomienie owijają się wokół kawałków drwa i powiedziałam sobie, by nie wariować i nie rujnować tego, czymkolwiek to było. Oczywiście mój mózg w ogóle mnie nie posłuchał i zaczął wypluwać pytania jak irytujące dziecko. Dlaczego on nie powiedział niczego? Czy tego żałował? Czy mu się to podobało? Czy byłam oziębła i już nie mógł się doczekać, by znaleźć się jak najdalej ode mnie? Moje myśli dryfowały w ten sposób dopóki nie byłam gotowa uderzyć się sama w twarz, ale prawda była taka, że Kyler nie powiedział nic, a czy nie powinien był tego zrobić? Nawet Nate się po tym odezwał, mówiąc mi, że mu się podobało, co okazało się być kłamstwem, ale wciąż otworzył usta.

O Boże, a co jeśli to był błąd?

Zacisnęłam powieki. Ja nigdy nie będę myślała, że to co zrobiliśmy było błędem. Nie ma mowy, ale Kyler…? Jego ręka znieruchomiała na moich plecach i uświadomiłam sobie, że jestem całkowicie sztywna.

-Syd?

Część mnie chciała schować twarz, ale koc był zawinięty wokół naszych ud i to wyglądałoby naprawdę dziwacznie, gdybym właśnie tam schowała głowę. Zmusiłam się by unieść głowę i spojrzeć na niego. Jego oczy były leniwymi szczelinami, ale wiedziałam, że mnie widział – widział wszystko.

-O czym myślisz? – zapytał.

Moje policzki zaczerwieniły się, a ja zaczęłam się podnosić.

-O niczym. To znaczy, myślałam o wszystkim. To co zrobiliśmy? Było niesamowite. Naprawdę. I mam nadzieję, że czujesz to samo.

-Zaczekaj. – jego ramię zacisnęło się wokół mojej talii przytrzymując mnie w miejscu, jego oczy były szeroko otwarte.

-Masz nadzieję, że myślę, że było fantastycznie?

Czując się zbyt odsłonięta, skrzyżowałam ramiona na piersiach i skinęłam głową.

-Jesteś szalona?

Moje brwi wystrzeliły w górę.

-Słucham?

-Czy myślę, że to było niesamowite? Nie. To nie było niesamowite. To była kurwa najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek w życiu czułem kochanie. - Zagapiłam się na niego. - I to jest prawda, więc nie wypełniaj swojej głowy bzdurami. Bycie z tobą? Tak. Nic nie może się z tym równać.

I jednym płynnym ruchem usiadł i wciągnął mnie na swoje kolana.

-Czujesz mnie?

Chwytając go za ramiona, sapnęłam. O tak, czułam go. Kula gorącej lawy uformowała się w moim brzuchu.

-Ja…ja czuję cię.

-Dobrze, bo to jest prawda. – jego ręce zsunęły się do moich ud, a moje serce zatrzepotało w odpowiedzi. Jego głębokie brązowe oczy zabłysły, a figlarny uśmiech ogarnął jego zmysłowe usta.

Nie mógł…

Kyler przesunął się trochę i docisnął się do mojego wnętrza, gorący i gotowy. Cholera jasna, on był nieludzki. Zaśmiał się kiedy zobaczył wyraz mojej twarzy.

-Co? Wyglądasz na zaskoczoną, kochanie.

-Jesteś gotowy by… yhm zrobić to jeszcze raz?

Jego usta rozchyliły się w pół uśmiechu.

-Ja zawsze jestem gotowy, jeśli chodzi o ciebie, ale ja nie…

-Nie co?

Ja utknęłam w tym całym „ zawsze jestem gotowy jeśli chodzi o ciebie”

-Chcesz zrobić to jeszcze raz?

Przychylił głowę do tyłu szukając mojej twarzy.

-Nie ma nic co chciałbym zrobić bardziej, ale nie musimy. – ujął mój policzek, przesuwając kciukiem w dół mojej dolnej wargi. – Możemy po prostu się wyluzować.

Nie sądziłam, bym była w stanie się po prostu wyluzować, nie kiedy mogłam go czuć i byłam trochę zaskoczona tym, że byłam tak gotowa by zrobić to jeszcze raz. A ja byłam naprawdę gotowa. Byłam przemoczona i on o tym wiedział. Moje serce waliło szybciej niż moment opuszczania rzęs.

-Chcę tego.

Jego penis podskoczył.

-Syd…

Odwracając głowę poczułam jak jego kciuk znowu prześlizguje się po mojej dolnej wardze i w odruchu odwagi do której nie sadziłam, że jestem zdolna, zassałam jego kciuk do ust. Całe ciało Kylera szarpnęło się i wydał z siebie najseksowniejszy dźwięk jaki kiedykolwiek słyszałam.

-Choler, skarbie… - podsycona przez jego odpowiedź, wsunęłam jego kciuk głębiej w usta, gdy pochyliłam się bardziej w jego kierunku. Jego klatka piersiowa była gładka przy mojej wrażliwej skórze i jęknęłam wokół jego kciuka, zamykając oczy, gdy moje ciało zaczęło się trząść.

-Kurwa. – jęknął ściskając moje biodra, gdy podskoczył. –Boże, nie mogę się tobą nacieszyć.

-Masz mnie. – zsunęłam jego dłoń na moją klatkę piersiową, jęcząc kiedy dotknęła moich piersi. – Całą mnie.

Podniósł się, całując mnie. Wolno. Głęboko. Ból między moimi nogami pulsował w zgodzie z rytmem mojego serca. Przesuwając dłońmi w dół mojego ciała, podniósł moje nogi tak, że owinęły się wokół niego, a on szturchnął mnie w moje wejście. Może i ja to zaczęłam, ale on przejął całkowitą kontrolę. Ujął w dłonie moje piersi, a ja odchyliłam głowę do tyłu, wyginając ciało. Jego usta zamknęły się na ich różowych końcówkach, a ja straciłam zdolność do oddychania. To co robił ze swoimi ustami, swoim językiem i zębami, wysyłało wstrząsy wzdłuż mojego ciała i w tym momencie wiedziałam, że Kyler był bardziej dzikszy niż wcześniej. A to ekscytowało mnie jeszcze bardziej. Sięgnęłam dłonią między nami, chwytając jego pulsującego penisa. Jego jęcząca odpowiedź przesłała wzdłuż mojego ciała falę dreszczy. Głaszcząc go powoli, przycisnęłam swoje czoło do jego.

-Proszę. – wyszeptałam zamykając oczy.

-Kochanie nie musisz mnie prosić. – złapał moją dolną wargę i przygryzł ją. – Tylko powiedz mi co chcesz, a dostaniesz to.

Mój uścisk na nim zacisnął się i zmusiłam się, by wydobyć jakiekolwiek słowa.

-Pragnę cię. Chcę, żebyś się ze mną kochał. – otworzyłam oczy na ostatnie trzy słowa. Chciałam je cofnąć. O Boże, nie powinnam…

Kyler poruszył się tak szybko, że myślałam, że świat zaczął wirować. Owinął ramię wokół mojej talii, podniósł mnie, a następnie położył na plecach. W chwili, gdy moja głowa uderzyła o poduszki on był na mnie. Szarpnęłam się, gdy rzucił się na mnie jakby głodował. Jedna ręką sięgnęłam pod koc, a drugą zakopałam w jego jedwabistych włosach, zatrzymując się gdy sięgnął tam językiem. Myślałam, że zaraz tam rozpadnę się na kawałeczki. Była blisko, ale jego niesamowite pieszczoty były zbyt delikatne.

-Smakujesz tak pysznie – powiedział pracując swoimi palcami wewnątrz mnie. Jesteś tak cholernie ciasna. Wiesz, jesteś idealna. – jego rzęsy uniosły się, a oczy pozostały utkwione we mnie. – Kocham kiedy na mnie patrzysz w ten sposób kiedy to robię. – by podkreślić to zagiął swój palec, znajdując miejsce o którego istnieniu nawet nie wiedziałam i krzyknęłam. – A ja kurwa poważnie kocham ten dźwięk.

Poza słowami, moja głowa odbijała się od jednej strony na drugą, gdy mnie lizał, wirował i pchał. Wtedy jego usta zacisnęły się na gruzełku nerwów, wyciskając ze mnie jęknięcie. Kyler jęknął przy mnie, gdy moje ciało zaczęło się trząść. Kolejnym palcem pracował w środku, a ja rozpadłam się, zatracając się w zapomnieniu. Kyler miał już na sobie prezerwatywę, gdy ponownie opuścił swoje usta na moje. Rzeczy wokół wydawały się być zamazane przy krawędziach, gdy nasze oczy się spotkały. Jego palące spojrzenie sprawiło że zapłonęłam jeszcze raz. Szereg emocji zamigotał na jego twarzy, gdy chwycił mnie za biodra i pociągnął mnie na kolana. Nie czując kości położyłam dłonie na jego klatce piersiowej. Poruszył się obdarty z oddechu. Trzymając mnie przy sobie, usiadł i wciągnął mnie na swoje ramiona nogi wyciągnął za mną.

-Ujeżdżaj mnie. – powiedział, jego spojrzenie było pełne ognia. Przeniosłam dłonie na jego ramiona, gdy bardziej rozszerzyłam uda. – Kolejny pierwszy raz?

-O tak. – powiedział, przytrzymując się w gotowości. – To kolejny pierwszy raz.

To wprawiło mnie we wszystkie rodzaje szalonego szczęścia, a kiedy nasze spojrzenia ponownie się spotkały byłam przygotowana na dzikość i zaborczość w nich. Ściskając moje biodra wolną ręką, poprowadził mnie w dół. Początkowe ukłucie bólu szybko zmieniło się w cudowne uczucie pełności. Minęło kilka chwil zanim złapaliśmy wspólny rytm, ale wkrótce kiedy on pchał ja wychodziłam mu naprzeciw, poruszając się w idealnej synchronizacji. Złapał moje usta, gdy owinął ramiona wokół mojej talii, przyciągając mnie do swojej piersi, gdy jego język dopasowywał się do pchnięć naszych bioder.

-Sydney. – jęknął, a jego duże ciało zadrżało. Wykręciłam się na jego szczycie wijąc się, ale to nie wystarczyło. Pisk uciekł ze mnie, gdy Kyler w jednym płynnym ruchu przewrócił mnie na plecy, a jego biodra uderzyły we mnie. Chwycił mnie za biodra, unosząc wyżej i zanurzając się głębiej i głębiej. Wsunął rękę pod moją talię i położył dłoń na dolnej części brzucha unieruchamiając mnie w miejscu. Nie mogłam się wystarczająco dźwignąć by w ogóle się ruszyć. To było to czego chciał.

-Cholera nie chcę żeby to się kończyło. Chcę to czuć – w taki sposób. – przycisnął do mnie biodra, a moje ciało ponownie zadrżało. – Chcę tu czuć wiecznie.

-Tak, o mój boże tak… - napięcie zbudowało się tak gwałtownie, że nie mogłam złapać oddechu. Odrzuciłam głowę do tyłu, oczy miałam szerokie i niewidzące. Słowa wypadły z moich ust.

-Szybciej proszę Kyler. Proszę. Kocham…

Uderzył we mnie ucinając moje słowa i rozdzierając je tak bardzo, że krzyknęłam i doszłam szybko, on drżał w spazmach. Rzeczy które wydostały się z jego ust, prawie rozpaliły mnie na nowo. To były modlitwy. Przekleństwa. Niespójne słowa, które jakoś miały dla mnie sens. Kiedy upadł na mnie, schował twarz w moich włosach i udało mi się utrzymać większą część jego wagi na swoich ramionach. Nie miałabym nic przeciwko gdy upadł na mnie. W tym momencie uświadomiłam sobie, że moje nogi są owinięte wokół niego. Zsunęłam je w dół, jęcząc jakbym była w szoku. Wymamrotał coś a potem powiedział

-Nie chcę się ruszać.

Uśmiechnęłam się na widok potu spływającego po jego klatce piersiowej.

-Więc się nie ruszaj.

Jego głęboki śmiech zabrzmiał we mnie.

-Jak się czujesz?

-Mmm.

-Ja tak samo kochanie, ja tak samo.




Kyler

Poszliśmy krok dalej od chipsów i surowych warzyw, przestawiając się na ser i krakersy na późny obiad/wczesną kolację.

- Jesteśmy wielcy, kochanie. – Postawiłem między nami półmisek.

Zachichotała, ustawiając pięć krakersów w rzędzie. – Czyż nie jesteśmy wyrafinowani?

Uwielbiając dźwięk jej śmiechu, oderwałem wzrok od jej krakersów do niej i prawie odrzuciłem jedzenie na bok, żeby zaatakować jak zwierzę. Włożyłem na Syd moją bluzę i wyglądała w niej tak cholernie jadalnie, siedząc z nogami pod sobą, brzeg mojej bluzy muskał miękką skórę jej ud, nie miała pod nią nic innego.

Mówiąc prawdę? Po prostu lubiłem widzieć ją w moich ubraniach… i wpółnagą. Łatwy dostęp i w ogóle – dostęp, który wykorzystam w okamgnieniu.

Również uwielbiałem to, jak jej wzrok wciąż opadał tam, gdzie moje dresy zwisały nisko na moim pasie. Za każdym razem, gdy jej oczy wbijały się w miejsce między moimi biodrami, rumieniła się i zagryzała wargę albo zaciskała uda.

Nie mogłem uwierzyć w to, co opowiadał o niej Nate. Znowu chciałem złamać mu szczękę i może kilka żeber. Oziębła? Ta dziewczyna była przeciwieństwem oziębłości – gorąca mała kokietka, która mnie szokowała.

Wzięła ostry nóż, którego używałem do pokrojenia sera i wydrążyła uszy Myszki Miki. Chichocząc, położyła je na krakersie i nakarmiła mnie nim.

Tak, mogłem do tego przywyknąć.

Po zjedzeniu, przyniosła mi gitarę. Wyciągnięta obok mnie z gołymi nogami leżącymi blisko kominka, słuchała mojej gry i grałem całymi godzinami, przerywając od czasu do czasu, żeby ją dotknąć, pocałować, pogłaskać.

Nie miałem jej dosyć.

Była jak narkotyk, do którego chciałem ciągle wracać. Byłem uzależniony od jej dotyku i odgłosów, które wydawała. Przez tylko kilka sekund myślałem, że może będzie między nami niezręcznie po niszczącym-komórki-mózgowe seksie i był jeden moment lub dwa, gdzie nie wiedzieliśmy, co powiedzieć. Albo może oboje chcieliśmy coś powiedzieć, ale nie potrafiliśmy. W każdym razie szybko to minęło. Wszystko było tak, jak normalnie, tyle że wydawało się jaśniejsze i lepsze. Tak, to brzmiało całkowicie głupio, ale taka była prawda.

Każde spojrzenie, każde dotknięcie i każde słowo znaczyło teraz coś głębszego.

Syd zasnęła, jak grałem na gitarze i chociaż wahałem się, żeby ją zostawić, znowu sprawdziłem drzwi i okna. Wszystko było w porządku. Nikt nie zaglądał w nasze okna ani nie próbował włamać się przez drzwi. Gdyby nie te przecięte druty w generatorze, nie miałbym takiej cholernej paranoi. Dobre wieści były takie, że śnieg prawie się zmniejszył. Jutro wyciągnę skuter śnieżny i pojadę do głównego domu, żeby dowiedzieć w jakich warunkach są drogi. Pługi musiały już jeździć po głównych drogach i musiałbym sprawdzić komórkę czy mam zasięg, ale teraz? Po prostu nie chciałem.

Wróciłem do pokoju i poczułem, jak moje serce robi piekielny trzepot, kiedy spojrzałem na Syd. Leżąc na plecach z kocem rozłożonym na nogach i rozchylonymi różowymi ustami, była najpiękniejszą i najbardziej uwodzicielską istotą, jaką kiedykolwiek widziałem.

Tak, nie chciałem myśleć o czymś więcej niż o Syd.

Ponieważ nie miałem pojęcia jak to będzie, kiedy już wrócimy do prawdziwego świata i będziemy otoczeni przyjaciółmi i rodziną. Czy był to początek związku, czy przygody miłosnej? Szczerze nie wiedziałem. Słyszałem, co była bliska powiedzieć, kiedy dochodziła, ale wiedziałem, że pod wpływem chwili paplało się szalone bzdury. Szeptanie czułych słówek podczas seksu przenigdy nie mogło być brane na poważnie. Kochało się wszystkich, w tym twojego profesora biologii, kiedy doznawało się orgazmu.

A Syd – niewinna, urocza Syd – nie miała wiele doświadczenia, jeśli chodziło o seks. Fakt, który cholernie mnie podniecał, ale w rzeczywistości zawsze trudno było odszyfrować uczucia, gdy seks był dodawany do równania.

Wiedziałem, że głęboko jej na mnie zależało. Oczywiście, ale czy naprawdę mnie kochała? Taką miłością, którą dzielili moi rodzice, zanim mój tata umarł? Taką miłością, którą czułem…

Cholera.

Kucając obok niej, zamknąłem oczy. Zabawne jest myślenie, że jeżeli nie dokończysz zdania w myślach, to nie będzie prawdziwe. Tak pieprzenie głupie, bo mózg mógł sobie pójść na wakacje do la-la-landii, ale nie zmieniało ani jednej rzeczy.

Byłem zakochany w Syd.

Totalnie, szalenie, nieodwołalnie w niej zakochany – trwało to kilka lat. Pomyślałem o tatuażu, który zrobiłem po liceum, tym na plecach i potrząsnąłem głową. Może nie chciałem przyznać tego wcześniej i może byłem kompletnym gnojkiem za bycie z innymi dziewczynami, ale już nie mogłem dłużej ignorować tego, co do niej czułem.

Wyciągając rękę, odsunąłem z jej policzka kosmyk włosów i nie odsuwałem dłoni, przesuwając wzrokiem po jej twarzy. Czy doszlibyśmy do tego punktu, gdybyśmy nie zostali zasypani razem? Raczej nie. Dalej pieprzyłbym dziewczyny, a ona znalazłaby sobie kogoś, kto nie afiszowałby się przed nią z innymi laskami. Ten koleś byłby dla niej dobry. Miałby wszystko ogarnięte. Traktowałby ją, jakby była najlepszą rzeczą na świecie. Byłby szczęśliwym sukinsynem.

Ja chciałem być tym mężczyzną.

Mógłbym być tym mężczyzną, gdyby mnie zechciała.

Trudno było mi wyciągnąć się obok niej i jej nie obudzić, zwłaszcza kiedy obróciła się na bok, wypinając do mnie ten tyłek. Szlaaag. Ale tak jak zeszłej nocy, zasnąłem dość szybko i obudziłem się przed nią, dziwnie orzeźwiony jak na spanie na cholernym materacu na podłodze i mając twardą erekcję.

Obudziłem ją ustami między jej udami.

Syd uniosła się na łokciach, włosy opadały po jej ramionach, a jej pierś poruszała się nierówno. – Kyler, co ty…? – Jej głos był zachrypnięty od snu i pobudzenia. Uwielbiałem ten dźwięk. – O Boże…

Uśmiechając się, wsunąłem palec w jej gorącą wilgoć, okrążając językiem jej łechtaczkę. Uwielbiałem jej smak i zapach. Mógłbym spędzić wieczność pomiędzy jej nogami. Obserwowałem ją, jak dodałem drugi palec i głęboko possałem. Oparła wagę na łokciach i odchyliła głowę. Cichy, ochrypnięty jęk niemal sprawił, że oszalałem. Syd uniosła biodra i zakołysała nimi lekko. To była najseksowniejsza rzecz na świecie.

-  Och… - wysapała. – Kyler, ja zaraz…

-       Zaraz dojdziesz? – Musnąłem ją językiem, a jej ruchy wzmocniły się. – Tak? Tego właśnie chcę, kochanie. Odpuść.

Tak zrobiła.

Opadła, wyginając ciało, powodując, że pożyczona bluza podwinęła się na jej brzuchu. Wiązanka słów wyszła z jej ust, gdy jej wewnętrzne mięśnie zacisnęły się na moich palcach. Jej brwi były zmarszczone, a gardło pracowało. Przyglądałem się, jak przeżywała orgazm, jak nieprzyzwoity łajdak, ale uwielbiałem to.

Cholernie piękne.

Nawet nie pamiętam, żebym się poruszył, ale w jakiś sposób ściągnąłem z niej bluzę, a moje dresy wylądowały po drugiej stronie pokoju. Pożądanie mocno mną owładnęło, głęboko się zakopując. Chwytając za jej smukłe ramiona, wyciągnąłem je nad jej głowę, przyszpilając jej nadgarstki do materaca.

Wszedłem w nią jednym, mocnym ruchem bioder, cały się zanurzając. Jej ciało znowu wybuchło wokół mnie i przechwyciłem jej krzyk ustami. Wbijałem się bez przerwy, raz jeszcze zatracając się w niej. Tym razem coś było inaczej. Było surowo. Zwierzęco. Jej śliska ciasność zaciskała się na mnie jak atłasowa rękawiczka, kiedy penetrowałem językiem jej usta. Była w każdym porze, przesiąkając przez moje mięśnie i kości, zajmując miejsce głęboko w mojej klatce piersiowej.

Mój własny orgazm przeszedł przeze mnie z mocą, rozpalając mnie, dopóki moje biodra nie uderzyły o jej biodra i byłem świadomy z oddali jej mięśni zaciskając się i rozluźniających. Nigdy wcześniej tego nie czułem, tak cholernie połączony i…

Cholera jasna, nastąpiło niemożliwe, coś, co nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło. Zapomniałem użyć prezerwatywy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz